Posts tagged “Zenit 12XP

Trudne sprawy: Fuji Sensia (4 l.) – ma problemy z ziarnem i kolorami

|

Nadrabiam zaległości i publikuję resztę kamperowych zdjęć. Tyle jeszcze wybrałem z analogów, poza tym nic ciekawego (ewentualnie na zimowe odgrzewanie :) ). A… jeszcze trochę medusowych z cyfry jest, nawet sporo. Nie mówiąc już o ostatnich zdjęciach z Julką. Wyszły przecudnie, będzie piękny wpis. :) Na koniec bonus!

|

|

|

|

|

|

|

Tak wyglądają oryginalne, niemodyfikowane crossy z przeterminowanej i zalanej (podobno) Sensii. :)

|

|

|

|


Kamperowa Medusa

|

Dawno nic nie było – dziś już mocno dojrzałe zdjęcia z Sensii. Więcej jutro.

|

|

|

|


Super(ia) Medusa

|

Zdjęcia dojrzały, można publikować. Chwila oddechu pomiędzy egzaminami (a raczej jednym). Dzisiaj rzadko tworzone przeze mnie analogi, a Kiev jak leżał tak leży, nie chce mi się ruszyć czterech liter do serwisu.

Jutro znowu ślub. Co jak co, ale to idealna okazja do pobawienia się 35/1.4L albo 24/1.4LII. :) Ostatnio był plener w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie, Paviarotti poleca tę miejscówkę!

PS Wrzucę coś jeszcze, na cyfrze powychodziły fajne cuda z szerokiego kąta, a teraz kwadraty z Zenka i Superii:

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|


Cross?

|

W końcu dorwałem wyczekiwane klisze. Standardowy negatyw wyszedł pięknie. Crossowany slajd dwa lata po terminie – nie. Spodziewałem się innych kolorów, Sensia przyfarbowała bardzo, dlatego będę je ratował na b&w. Nie mam czasu na obróbkę, na razie na smak jedno z Sensii!

Przerwa od fotografowania wychodzi średnio. Musiałem zrobić i się trochę pobawić zdjęciami do artykułu w pewnym czasopiśmie, a i pewnie trafi się jakiś ślub…

|

|


3x kwadrat

|

Takie tam 3 klatki (prawie jak) ze średniego formatu ;)

|

|

|

|


Medusa

|

Dzisiaj kontynuacja wczorajszego wpisu, z tym, że dzisiaj zamiast Emmy pozuje Medusa. Troszkę mocniej pojechałem z obróbką (lekki cross gdzieniegdzie), bo lubię ostatnio wysokie słupki po prawej stronie histogramu i to blisko bandy (aczkolwiek przepaleń nie uświadczycie, wszystko robione żeby nikt się nie mógł doczepić “przepalone!”).

Zapraszam do podziwiania, modelka świetna!

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|


Emma

|

W środę mieliśmy focić w ogrodzie botanicznym, niestety nie wypaliło (następnym razem trzeba będzie użyć podstępu :) ). I tak sobie chodziliśmy i chodziliśmy, a godziny mijały, zaczął padać deszcz i wylądowaliśmy w Macu (wiedziałem, że tak będzie). Na szczęście spadła nam z nieba Medusa i się rozkręciło.

Podzielę to wszystko na części żeby nie było bałaganu. Dzisiaj będzie wpis z Emmą, jutro Medusa, a później może jakiś backstage?

Sporo freelensingu, bo mnie ostatnio wciągnął i na koniec bonus – 4 ostatnie z zenka.

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|


Doroczna wystawa

|

Wczoraj odbyła się wystawa doroczna, JTF ma 10 lat, wow. Zapomniałem dać na bloga plakat wystawowy, ale daję teraz, każdy chętny może sobie jeszcze zdjęcia obejrzeć:

|

|

Co do zdjęcia to dałem Mariolę basenową, do zobaczenia we wpisie “Swimming pool” (chyba) sprzed dawna.

Apropo Mario! naszła mnie straszna ochota na jakieś mega artystyczne ujęcia, muszę coś wykombinować… póki co dwa kadry pokazujące jakie może być tłuste ziarno na filmie o czułości 100 :)

|

|

|


Sandomierskie mordy

|

Dzisiejszy wpis będzie o tym jak NIE robić zdjęć. Od dłuższego czasu zaprzyjaźniłem się z cyfrą i analog został porzucony w kąt. Wygoda wzięła górę i nie chciało mi się jeździć wywoływać czy też skanować. Jak już załadowałem (prawie, że zmuszony) w listopadzie Ilforda to gnił do końca stycznia.

Do tej pory zawsze w miarę poprawnie naświetlałem materiały światłoczułe. Wiadomym jest, że zawsze lepiej troszkę prześwietlić niż niedoświetlić. Tym razem jednak przesadziłem – coś poszło nie tak. Nie chce mi się wierzyć, że wszystkie klatki prześwietliłem (chociaż sporo robiłem na [niewiele mylące się] oko). Szczególnie, że część sprawdzałem cyfrą, a część światłomierzem. Dziwna sprawa strasznie, coś wydaje mi się, że winę ponosi pan w labie, cosik chyba mu się skopało. Chyba, że mój Zenek wyzionął już ducha (po kilku upadkach ze znacznej wysokości) i całkowicie nie trzyma czasów.

Tak więc zdjęcia są ogólnie o kant dupy potłuc, ale, że tyle się wyleżały to ich trochę pokażę światu. Pies (plagiat! :D) mi na przykład wyszedł fajnie, o! (moje ulubione) i na bulbie kilkusekundowym (prawie)utrzymałem! (ależ jestem arthyystom!!)

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

I do końca foty kilkusekundowe z łapy na bulbie, dziwnie nieporuszone:

|

|

|

|


Mario part 3

|

Miałem pomysł na dzisiejszą wrzutkę, ale był zdecydowanie zbyt pracochłonny – za dużo zdjęć do obrabiania a i jakiś opis by się przydał. Zrobi się kiedyś, dziś troszkę sięgnąłem archiwum. Z tej muzealnej sesji już chyba wszystko dałem, ale co zrobić – dla mnie genialna :)

Jeśli chodzi o analoga to chyba dopiero trzeci wpis, muszę wziąć się kiedyś za siebie i coś powrzucać/porobić. A jeśli analog to: Zenit/Reala i do tego zapięte klasyczne szkło 50mm (i w dwóch miejscach 135mm):

|

|

|

|

|

|

|


Mario part 2

|

Druga porcja zdjęć z serii, którą bardzo lubię, mimo, że to było tak dawno temu. Pomimo, że troszkę wyszło ziarno z niedoświetlenia to i tak jakość obrazowania tandemu “najlepszy-negatyw-kolorowy-świata”* + klasyczne szkło 50mm** robi swoje.

A już niedługo, jeśli tylko wszystko się uda i warunki będą sprzyjające jest szansa na grube zdjęcia. Więcej jutro w poście-zapowiedzi.

|

|

|

|

* – Fujifilm Reala 100

** – kochany niemiecki Pentacon 1.8

|


Mario

|

Dawno nie było nic nowego, coraz mniej odwiedzin, więc trzeba coś wrzucić. Nie będzie nic nowego, nie będzie nic pracochłonnego. A to z racji wczorajszego wesela, nie było przez to zbyt wiele czasu na aktualizację bloga. Wczoraj napstrykałem się cyfrówkami aż nadto, więc dzisiaj…

Coś zupełnie nowego. W poprzednich wpisach używałem pojęcia szuflada, ale zbytnio ono nie pasowało, bo co to jest zdjęcie sprzed max 4-5 miesięcy? Dziś zdjęcia sprzed ponad roku! Żeby tego było mało, z zapomnianego już (ostatnio) przeze mnie analoga. Na blogu nowość ;)

Użyty materiał to Fuji Reala, czułość 100. Ogromnym błędem było branie (a tym bardziej już wcześniejsze jej założenie) takiej kliszy, mimo godzin dopiero co popołudniowych. W Muzeum była ciemnica i tylko cudem zdjęcia udało się zrobić (innej kliszy nie miałem). Szkło 50mm, f/1.8, czasy 1/30s (minimalny w Zenicie, poza bulbem) i jedziemy. Muszę stwierdzić, że ręce mam opanowane, bo żadnego zdjęcia nie poruszyłem, pomimo czasu dłuższego niż minimalny przy tej ogniskowej (50mm=1/50s dla nieporuszonego ujęcia). Wyczyn może niewielki w czasach cyfrówek, ale żadnego zdjęcia nie powtarzałem! jeden strzał i koniec. Trzeba też wziąć poprawkę na to jak Zenit “kopie” przy opadaniu lustra. Koniec końców klisza jednak się udała, ISO 100 zrobiło swoje.

Pozowała Mariola. To chyba jedna z najlepszych sesji jakie powstały, lubię ją bardzo. Współpraca szła jak po maśle :) Dzisiaj tylko dwa zdjęcia dla smaku, a ja muszę pomyśleć o wygrzebania z szafki tego zacnego analoga (tak tak, posiadam jednego WŁASNEGO :) ) i założenia jednej z wielu klisz, które leżakują w lodówce od kilku miesięcy…

|

|

|

PS W sumie co to jest zdjęcie sprzed roku? słaba szuflada, muszę kiedyś wygrzebać zdjęcia z cyfrówki z 6 klasy podstawówki :)

|


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.