Makro

Złota godzina i “grzybki”

|

Z góry spisałem na straty zdjęcia z wyjścia w Wielki Piątek. Spojrzałem na nie – zobaczyłem same wyblakłe z kolorów kadry (szczególnie z ruskiego Jupitera, który ma tendencje do tracenia kontrastu pod słońce) i nawet nie zabrałem się za ich “ratowanie”.

Jednak niezawodny Lightroom trochę je ożywił i nie są takie złe, co zresztą demonstrowałem w poprzednim wpisie w małym tutku.

Co do tytułu to oczywiście nie grzybki, lecz skrzypy :) ale ich wygląd w tym stadium tak mi się kojarzy.

|

|

|

|

|

|

|

|

|


Musca

|

Ładna pogoda, wychodzę – “za ostre światło jeszcze”. Dochodzę prawie tam gdzie trzeba – “ach, jeszcze troszkę poczekam na złotą godzinę”. Chodzę tu i tam – “oj światło już nie to…”. W sumie nic ciekawe nie zostało zrobione.

Dzisiaj w ostatniej chwili doczytałem o kulminacji roju Lirydów. Może być ciekawie, w końcu polowanie na Perseidy (tamten rok, rekordowy wpis na blogu, polecam) udało się. Trochę późno się o tym dowiedziałem, drugi raz w ciągu dnia nie chce mi się wychodzić na foty. Na pocieszenie zerknę z balkonu, może jakiś zabłąkany meteoryt się pojawi?

|

|


Bokeh test

|

Kocham mojego Pentacona. Daje przepiękny malarski bokeh (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bokeh), jest jasny (co prawda f/1.2 to nie jest, ale daje radę), maluteńki, waży tyle co nic, jest pancerny, wygodny i dobry optycznie. Do tego adoptowałem go z alledrogo za wręcz śmieszną kwotę, zżyliśmy się razem :)

Podsumowując – obiektyw niszczy wszechświaty.

|

|

|


Mgliście

|

Zajęcia na uczelni ruszyły pełną parą, czas jest towarem deficytowym, co zresztą widać na blogu – ostatnia notka opublikowana wieki temu. Miałem straszną ochotę opublikować pełny reportaż z targów Kielce Bike-Expo, ale w tygodniu nie za bardzo było kiedy, a dzisiaj też byłoby ciężko. W końcu wyjdzie tego pewnie z 50-100 zdjęć, bo rowery lubię i pewnie nie miałbym serca robić takiej zdjęciowej selekcji :)

Nie od dzisiaj wiadomo, że światem tak naprawdę rządzą prawa Murphiego. W fotografii jest dokładnie tak samo. Dajmy kilka przykładów:

-Pójdziesz na spacer nie biorąc aparatu? na pewno będzie piękne światło i cudne kadry.

-Zawsze bierzesz statyw? potrzebny Ci będzie akurat jak go raz nie weźmiesz.

-Zostawiasz w domu jeden obiektyw i akurat on byłby idealny do zdjęć.

Mnie dopadł ostatnio pierwszy z tych punktów. Późna pora, światła malutko, gęsta mgła i brak statywu. Jedynce co miałem pod ręką to statyw oświetleniowy, prawie bez możliwości jakiejkolwiek regulacji. Użyłem go do 2-3 zdjęć.

Dzisiaj taka zajaweczka mała, pewnie coś jeszcze wrzucę. Z ciekawostek – drugie zdjęcie robione z ręki przy 1/10 sekundy i ISO3200 :) jak ja to zrobiłem – nie wiem.

|

|

|


Złota polska jesień

|

Ostatnie wpisy jakieś takie mało konkretne, dzisiaj chyba lepiej. Astronomiczna jesień już się zaczęła, wymarzyły mi się więc zdjęcia pięknie żółto-pomarańczowych drzew, chodników z liści i gdzieś za nimi lekko świecącego słońca. Nic takiego nie było, na słoneczko LEDWO zdążyłem, a jesiennego klimatu jeszcze niezbyt wiele. Trzeba będzie poczekać na faktyczną, klimatyczną jesień.

Większość zdjęć funduje kultowa 85ką, która zresztą dzisiaj koncertowo padła na beton razem z korpusem. Chwila grozy i stan przedzawałowy trwały na szczęście krótko – ucierpiał trochę grip. Będzie przynajmniej widać, że sprzęt używany, a nie do leżenia na półce ;)

W sobotę Kraków wita, będzie miał mi kto pozować (kobieta!), może wyjść coś fajnego, ale nie napalam się, bo wtedy wychodzi zawsze dupa…

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|


Leśni ludzie cd.

|

Jak już zacząłem takie studencko-naukowe klimaty to jeszcze jeden wpis o tym (taki bardziej złożony) żeby był komplet. Jedziemy:

Na początku chciałbym zaznaczyć, że ilość zdjęć Waldka jest całkowicie przypadkowa! wchodził w kadr co chwilę to ma ;)

Dzień pierwszy, fitopatologia leśna:

|

Magda łapie biedną jaszczurkę zwinkę:

|

Rak modrzewia:

|

Mati przykładnie notuje:

|

|

Idziemy i idziemy…

|

|

I jesteśmy w szkółce w Kłaju, z kilku chorób tutaj opadzina modrzewia:

|

|

Fitopatologia leśna, dzień drugi, Ojcowski PN:

|

|

Antraknoza liści buka:

|

|

Zamieranie jesionów:

|

|

Opieńkowa zgnilizna korzeni, widoczne objawy niewłaściwe w postaci ryzomorf (sznurów grzybni):

|

|

Pniarek obrzeżony (chyba):

|

|

Czyreń Hartiga:

|

|

Rak gruzełkowy drzew liściastych (Nectria canker):

|

|

I koniec zajęć terenowych z tego przedmiotu. Na deser kolokwium… w lesie! tego jeszcze nie było ;)

|

|

|

|

Kilka dni wcześniej – surowce leśne w Lasku Wolskim:

|

|

Grzegorz notuje:

|

|

Udajemy, że pracujemy:

|

|

|

Skręt włókien u buka:

|

|

Jednak ktoś pracuje:

|

|

Biegacz:

|

|

Nie wiem dlaczego, ale lubię to zdjęcie

|

|

Larwa jakiegoś motyla z rodziny miernikowcowatych?

|

http://img821.imageshack.us/img821/1892/img9664.jpg

|

Patryk:

|

|

Dwa dni do przodu, typologia (siedliskoznawstwo) leśna w Puszczy Niepołomickiej:

Badanie pH gleby:

|

|

Ojej! zalało odkrywkę glebową, nie możemy jej opracować :( (hahaha!)

|

|

|

|

Znowu pH:

|

|

Było dużo bobrów ;)

|

|

|

|

|

I po ćwiczeniach, co by tu porobić…

|

|

Uzbierałoby się tych zdjęć trochę więcej, ale pominąłem i maszynoznawstwo i rekultywacje, bo jakieś biedne tamte zdjęcia. Za to mam jeszcze Krynicę od kuchni, ale to kiedy indziej, trzeba odpocząć od tych studiów ;)


Entomologia – czyli z czym to się je?

|

Dzisiaj będzie mniej artystycznie, a wręcz naukowo! O dziwo nie wrzucałem tutaj niczego związanego z moimi studiami. Zatem powstała nowa kategoria wpisów “Leśnictwo” – przez nią postaram się przybliżyć o czym tak naprawdę są te studia w praktyce, bo z teorią bywa różnie. Dziś będzie relacja z ćwiczeń terenowych z dni 27-28.05.2010. Termin ćwiczeń niezbyt trafny, bo w czasie powodzi. Las może i ma dużą retencję, ale do pewnego momentu. Drugiego dnia wody było tyle, że spokojnie moglibyśmy się poruszać pontonem :)

A więc entomologia leśna – co to jest? nauka o owadach, którym głównym miejscem występowania jest las. Jeśli już się trochę ogarnie materiał – nauczy rozpoznawania owadów (a było ich sporo, na szybko przeliczone wychodzi ~220), często różniących się niczym (no dobra, jeden ma ząbek na pokrywach skierowany pod kątem 45 stopni, a drugi 90 stopni – prościzna! szkoda tylko, że owad ma 3mm wielkości), następnie ogarnie rozpoznawanie żerowisk – uszkodzeń jakie powodują (na szczęście było ich mniej niż owadów), a na deser pozostaje teoria, czyli wszystko od biotopu, przez morfologię do metod zwalczania każdego gatunku z osobna, ale też budowa ogólna wraz z wszystkimi układami. Wtedy, kiedy się to ogarnie to nawet jest to całkiem interesujące, pewnie dlatego, że już nie męczy egzamin. ;) Na szczęście udało mi się opchnąć tą niewiarygodną kobyłę do przodu.

To jedziemy, z krótkimi opisami:

|

Pierwszy dzień, Puszcza Niepołomicka. Przedmiotem dzisiejszych ćwiczeń szkodniki wtórne sosny. A więc korujemy!

|

|

I jest, bardzo wyraźne żerowisko cetyńca mniejszego (Tomicus minor) dosyć głęboko zaznaczone w bielu, co powoduje zahamowanie krążenia soków i szybką śmierć drzewa.

|

|

Komarów od groma, trzeba się bronić.

|

|

|

Ciekawy sposób naprawy siekiery:

|

|

Praca wre, aż wióry (?) lecą.

|

|

|

Korujemy dalej:

|

|

Zbieramy larwy:

|

|

A mrówki niewzruszone pracują:

|

|

Larwa jakiejś kózki (rodzina chrząszczy):

|

|

Kasia pokazuje jak należy przykładnie notować:

|

|

Już popsuli, inni to by mieli i mieli!

|

|

Żerowisko przypłaszczka granatka (Phaenops cyanea):

|

|

Dzień drugi! tak jak zapowiadali (nie wierzyłem) wody po kolana:

|

|

Zaczynamy korować, dla odmiany zamiast sosny – dąb:

|

|

Jest pierwszy żer:

|

|

Dla relaksu Mati urządza mały fight:

|

|

Patryk brodzi w wodze ;)

|

|

Poczwarka wolna (pupa libera), pewnie jakiejś kózki:

|

|

Ponury żniwiarz (Grzegorz):

|

|

“Co to jest?! hmm” (Waldemar)

|

|

|

Nudy w tym lesie… (Przemysław)

|

|

Mrówy!

|

|

I jakieś widoczki na koniec:

|

|

|

Było super, nie ma to jak terenówki :)

|


Macro

|

Trzeba odpocząć od wszelkiej maści portretów, landszaftów, streetów i zająć się czymś równie (jak nie bardziej) przyjemnym. Dzisiejszy temat jest bardzo wdzięczny – nie marudzi jak modelki, sam się ustawia, łatwo go znaleźć i na dodatek jest wszędzie w liczbie ogromnej. Obiektem tym są mrożące niektórym krew w żyłach owady.

W przerwie od nauki entomologii pomyślałem, że warto byłoby wrzucić coś w tym klimacie (nawet mało leśnym, na razie przynajmniej). Zdjęcia jeszcze z 2008 roku kiedy miałem inny aparat, lepiej nadający się do makro. A to dlatego, że przy niewielkim nakładzie finansowym (jakieś +/- 50 zł) dawał spore możliwości.

No dobra – nie ma to jak piękny kobiecy portret, ale to też jest na swój sposób ładne ;)

|

|

|

|

|

|

|

|

To tak na początek kilka ujęć, szufladę mam dosyć obfitą w tym temacie.

|


Miniplener

3 lipca odbył się plener w składzie dwóch osób ;) (czego skutkiem jest piękny nagłówek na blogu, autorstwa Intermisa). Ładnie przyświeciło, ale kadry bez szału. Miała być przerwa od takiej tematyki, ale trzeba wrzucić, bo potem już zgniją w szufladzie przykryte jakimiś lepszymi ;) A póki nie ma nic lepszego:

|

|

|

|

|

|

|

Jeszcze mały backstage :)

|

|

By Intermis:

|

|


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.