WarehouseSession
|
W końcu naszła mnie wena na skończenie czwartkowych zdjęć. Wiem, że dużo podobnych ujęć i wieje monotonią na kilometr, ale nie miałem serca robić ścisłej selekcji. :)
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Na koniec mały exclusive – bekstejdż. Pozwoliłem sobie machnąć (na trzeźwo) ten jakże skomplikowany setup oświetleniowy wykonany w najnowszym Photoshopie CS5 (wcześniejsze wersje nie pozwalały na tak zaawansowane operacje). Nigdy nie pracowałem przy tylu światłach pozwoliłem więc sobie to upamiętnić:
|
|
|
|
Krk bekstejdż
|
Bekstejdż jak bekstejdż, co tutaj dużo mówić.
Jutro będzie słoneczny wpis z dobrym światłem (chyba, że ośrodek motywacji mi się zbuntuje).
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Rozkład jazdy
|
Nastały pomyślne czasy, sesja zakończona pozytywnie = ferie. Chętnie dałbym nawet i kilka wpisów, ale dysk ze zdjęciami został w Kraku.
Hola hola! przecież trochę fot napstrykałem w rodzimym mieście, więc w czym problem? ano taki, że sprzętowo jest tutaj bardzo biednie, dlatego wszystkie RAWy obrabiam w mieście Kraka (Lightroom na 4 rdzeniach rozwija skrzydła). Do tego mam od dzisiaj tutaj (Jów) inny monitor i nie chcę robić kaszany.
Znając życie po powrocie zaczną się zajęcia i nie będzie tak prędko wpisów. Ale jak już to:
-pojawi się wpis obrazujący mój niski poziom w zdjęciach reporterskich (czyli impreza Show your dance)
-o tym dlaczego dobrze jest mieć ubranie moro podczas wypadów w teren i szukaniu kadrów na konkursy
-o tym co można zrobić w domu jak się bardzo nudzi i dlaczego jest to fotografia szklanek (snoot do lampy)
-dlaczego giełdy zwierzęce są doskonałymi miejscami do pięknych streetowo-reporterskich kadrów i dlaczego takich nie mam
-po drodze może trafi się jakieś czerwone autko
-a na koniec deser! będzie to priorytetowy wpis – kawał focenia na sesji z Katarzyną :) oraz dlaczego pomimo, że jestem bardzo zadowolony to jednak nie do końca tak jakbym chciał :)
Czasami chęć jest silniejsza od wszystkiego, przemogłem się i po 253 godzinach spędzonych nad próbą zgrania i obrobienia zdjęć wrzucam prace w oszałamiającej liczbie sztuki JEDNEJ! bekstejdż z fot:
|
|
Wanna more?
Basen – backstage

|
Mam dziwną przypadłość – zapowiadam coś, a później o tym zapominam. Miał byc backstage już dawno i oczywiście nie było. Dzisiaj nadrabiam zaległości. I wracam do przygotowania powiększeń na “Portret 2010″ :)
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Przed kryterium słów kilka
|
Przedwczoraj mi się wyjątkowo nudziło. A jak doskwiera nuda to czasami tak dla relaksu robię zdjęcia różnym rzeczom, które mam pod ręką. Wybór często pada na rower.
Tak się składa, że jutro (sobota) odbędzie się – kryterium uliczne. Dziwna nazwa, niewtajemniczeni pewnie nie mają zielonego pojęcia cóż to takiego. Ja też nie miałem, do momentu kiedy uczestniczyłem w takim przedsięwzięciu w Chrobrzu. Ot, to taka prosta do zorganizowania impreza, wręcz zwykły wyścig kolarski. Różnica jest taka, że odbywa się na zamkniętych pętlach (przeważnie niedługich) na ulicach miasta przy zamkniętym ruchu ulicznym. Wygrywa ten kto przejedzie najwięcej okrążeń w określonym czasie lub najszybciej daną liczbę okrążeń.
Jak na Jędrzejów to naprawdę niebywałe, że udało się coś takiego zorganizować. Jakby ktoś był chętny to zapraszam jutro, zapisy od 11 do (chyba) 13:45 w ZSP nr 1. Dla zainteresowanych więcej informacji na stronach echa dnia, jedrzejow.pl i innych. I startować nawet nie żeby się ścigać, ale dla zabawy! tak jak ja zresztą, bo forma już nie taka jak przed laty (zdjęcia tylko w głowie, a jeździć nie ma kto…).
Dzisiaj ostatnia przejażdżka żeby rozruszać zastałe kościska, jutrzejszy start (raczej w formie zabawy) i potem ogień do Krk na weekend. Jakby ktoś chciał mi pokibicować to żeby mnie było łatwiej rozpoznać załączam me wozidło:
PS I obiecuję nie wrzucać już zdjęć mojego roweru, przysięgam! najwyżej jakieś reportaże z imprez stricle rowerowych ;)
|

|

|

|

|

|

|

|

|
DK – backstage
|
Dzisiaj tak trochę od dupy strony ;)
Zdjęć nie chce mi się obrabiać to żeby był jakiś ruch zarzucę bekstejdżami z piątku. Dzięki uprzejmości Jacka, kilka ujęć:
|

|

|

|
Na zdjęciach widać kilka nowinek, które dołączył do stada: soft 60×90, kabel eTTL ~25m, blenda, statywy oświetleniowe, gdzieś tam leży sobie parasolka. Kiedyś szerzej rozpiszę się o takim sprzęcie do świecenia, bo sam jeszcze słabo to ogarniam.
A może jednak coś dzisiaj obrobię… ;)
|
Polowanie na Perseidy
|
O godzinie 24, grupka zapalonych członków Jędrzejowskiego Towarzystwa Fotograficznego wyruszyła na łowy meteorów.
Uzbrojeni w statywy, obładowani sprzętem, podążając ciemną ścieżką, którą oświetlali kilkoma diodami dotarli na miejsce przeznaczenia – wzniesienie za miastem z kilkoma drzewami. “Jasno tutaj” pomyśleli. Wzrok jednak przyzwyczaił się do ciemności i warunki były satysfakcjonujące. Chwila poświęcona na rozkładanie, rumor rozkładanych aparatów i migawki poszły w ruch.
Jedna, druga, trzecia, dziesiąta klatka i nic, chociaż wokół meteory latają i błyskają jak pioruny. Trzeba wytoczyć większe działo – zdejmuję obiektyw 17mm, zakładam rybie oko! 167 stopni kąta widzenia nie może zawieść, muszę coś trafić.
Coraz bardziej niecierpliwimy się, nikt nic nie ma – kto będzie pierwszy z ustrzelonym meteorem? Ustawiam parametry, pierwsza, druga ekspozycja. Nagle błysk na niebie, akurat naświetlam, zdjęcie pojawia się na wyświetlaczu i mój okrzyk “MAM GO!”. Chwila oglądania trofeum i wracamy do naświetlania. Mija kilka sekund, nagle jasny błysk, a po nim kolejny, pojawia się zdjęcie – mam dwa meteory na jednym zdjęciu. Czuję, że już przynajmniej nie wrócę do domu z pustą kartą.
Potem nie było już tak imponująco jak się zapowiadało. Meteory pojawiały się, ale nie były to już tak jasne zjawiska jak na początku. Udało mi się jeszcze złapać jedną iridium flarę, jakiegoś satelitę i przypadkowo kilka samolotów.
Zaczynamy od konkretów:
Pierwszy złapany meteor! najjaśniejszy punkt na niebie to Jowisz.
|

|
Chyba najlepsze ujęcie – dwa meteory na jednym zdjęciu! jeden jaśniejszy pod Jowiszem, drugi ciemniejszy nad nim.
|

|
To samo ujęcie, tylko powiększony fragment z meteorami:
|

|
Gołe niebo bez żadnych zjawisk:
|

|

|
Nie meteor, ale samolot się naświetlił, łatwo to rozpoznać po małych kropeczkach – mrugających światłach samolotu.
|

|
Iridium flara zaraz obok Jowisza (dzięki Jackowi za pomoc w oznaczeniu co to, okrzyk “Iridium flara” zapamiętam jeszcze przez jakiś czas :) ), więcej o tym zjawisku tutaj. Jako ciekawostka mogę powiedzieć, że to zdjęcie było naświetlane 180 sekund, widać już wyraźnie ślady gwiazd na niebie tzw. star trails
|

|
Trochę bardziej efekciarska obróbka, żeby nie było tak żółto na niebie
|

|
Próbka naświetlania na ISO6400, jednak już duży szum.
|

|
Widoczna Droga Mleczna? znawcą nie jestem, więc strzelam
|

|
Ostatni złapany meteor, szczęściem jeszcze zmieścił się w kadrze
|

|
A to nie meteor, najpewniej jakiś satelita bądź gwiezdny śmieć
|

|
Jak meteorów nie ma to się człowiek zaczyna nudzić i tworzyć różne cuda…

|
Perseids Meteor Shower 2010 lans 8)

|
Perseids Meteor Shower gansta squad. Soczewka już zaparowała, zdjęcia czas kończyć:

|
Po ponad 3 godzinach naświetlania, zmęczeni patrzeniem w gwiazdy, z pełnymi wilgoci pakunkami wrócili do zaświetlonego miasta. Lada moment zacznie się rozjaśniać. Padając z nóg, ciągnę do łóżka, ostatnimi resztkami sił zerkam na telefon. Wyświetlacz pokazuje “4:00″ i w tym momencie usypiam.
|
Rowerowo part 2
|
Zaczęło się od rozłożenia wszystkiego na części pierwsze. To ostatnie zdjęcie, które zrobiłem. Potem już totalnie wszystko było rozłożone, ale, że ręce miałem czarne od brudu (mieszanka lepkich smarów + błoto robi swoje) to więcej zdjęć nie ma. A dodatkowych osób nie było, każdy wie, że najlepiej w takich sprawach pracuje się w samotności, o.
|

|
Mała strata to jednak, generalny serwis robi się przynajmniej (!) raz na rok, więc okazji nie brakuje.
Jako bonus fotka z 2008 roku (a dokładnie 17 stycznia) kiedy to mój aktualny dupowóz powstał. Części przeleżały trochę w pokoju (tak, tak, czekały na swoją kolej za szybą, a rama to prawie ze mną w łóżku spała :) ). W końcu skompletowałem wszystkie części, można więc składać! ale ale, grypsko mnie wtedy chwyciło. Więc co można zrobić? złożyć wszystko w pokoju…. bałagan był niesamowity. Bardzo pomógł Intermis, bo co dwie głowy to nie jedna :) tak to wyglądało:
|

|
Jeśli byłby ktoś chętny na składanie swojego – zapraszam do mnie! :)
A tak wygląda efekt końcowy po (tych mozolnych) trzech dniach:
|

|
Dalej trochę skosów/prostych linii i całościowych ujęć:
|

|

|

|

|

|

|

|
Pozowali modele firm: tacy jak w poprzednio plus dużo, dużo innych, za dużo pisania żeby wymienić wszystkich :)
|
A tak się dzieje, gdy człowiekowi: a) odbija od schylania i łupie w kręgosłupie, b) z chłodu podwórkowego kurczą się naczynia krwionośne w mózgu lub c) po prostu się nudzi
|

|

|

|
Pojeździłby teraz człowiek a tutaj pogoda nie zachęca. Wiadomo, że się da, ale na dłuższą metę trochę lipa (jeśli chodzi o szosę). A może by tak założyć opony MTB i się potaplać solidnie w błocku?
|
Miniplener
3 lipca odbył się plener w składzie dwóch osób ;) (czego skutkiem jest piękny nagłówek na blogu, autorstwa Intermisa). Ładnie przyświeciło, ale kadry bez szału. Miała być przerwa od takiej tematyki, ale trzeba wrzucić, bo potem już zgniją w szufladzie przykryte jakimiś lepszymi ;) A póki nie ma nic lepszego:
|

|

|

|

|

|

|
Jeszcze mały backstage :)
|

|
By Intermis:
|

|











































