Astrofoto

Polowanie na Persei…

|

Tyle przygotowań na marne – Perseidów nie było, bo zasłoniły je chmury. Reszty nocy nie będę komentował, w każdym razie mam 23 perseidy na jednym zdjęciu. ;-)

A tutaj próba tego jak jasno było w nocy. Fish-eye ISO 800 f/3.5 110s.

|

|


Nadlatują

|

Już jutro zjawisko na które czekałem równy rok – kulminacja roju Perseidów. Jeszcze się nie przygotowywałem, jedynie kupiłem wężyk spustowy (przyda się), ale… mam kilka pomysłów, które na pewno polepszą zdjęcia. Oby szczęście dopisało (tak jak w tamtym roku, albo i lepiej!). Tak było w 2010:

|

|

|


Polowanie na Perseidy

|

O godzinie 24, grupka zapalonych członków Jędrzejowskiego Towarzystwa Fotograficznego wyruszyła na łowy meteorów.

Uzbrojeni w statywy, obładowani sprzętem, podążając ciemną ścieżką, którą oświetlali kilkoma diodami dotarli na miejsce przeznaczenia – wzniesienie za miastem z kilkoma drzewami. “Jasno tutaj” pomyśleli. Wzrok jednak przyzwyczaił się do ciemności i warunki były satysfakcjonujące. Chwila poświęcona na rozkładanie, rumor rozkładanych aparatów i migawki poszły w ruch.

Jedna, druga, trzecia, dziesiąta klatka i nic, chociaż wokół meteory latają i błyskają jak pioruny. Trzeba wytoczyć większe działo – zdejmuję obiektyw 17mm, zakładam rybie oko! 167 stopni kąta widzenia nie może zawieść, muszę coś trafić.

Coraz bardziej niecierpliwimy się, nikt nic nie ma – kto będzie pierwszy z ustrzelonym meteorem? Ustawiam parametry, pierwsza, druga ekspozycja. Nagle błysk na niebie, akurat naświetlam, zdjęcie pojawia się na wyświetlaczu i mój okrzyk “MAM GO!”. Chwila oglądania trofeum i wracamy do naświetlania. Mija kilka sekund, nagle jasny błysk, a po nim kolejny, pojawia się zdjęcie – mam dwa meteory na jednym zdjęciu. Czuję, że już przynajmniej nie wrócę do domu z pustą kartą.

Potem nie było już tak imponująco jak się zapowiadało. Meteory pojawiały się, ale nie były to już tak jasne zjawiska jak na początku. Udało mi się jeszcze złapać jedną iridium flarę, jakiegoś satelitę i przypadkowo kilka samolotów.

Zaczynamy od konkretów:

Pierwszy złapany meteor! najjaśniejszy punkt na niebie to Jowisz.

|

|

Chyba najlepsze ujęcie – dwa meteory na jednym zdjęciu! jeden jaśniejszy pod Jowiszem, drugi ciemniejszy nad nim.

|

|

To samo ujęcie, tylko powiększony fragment z meteorami:

|

|

Gołe niebo bez żadnych zjawisk:

|

|

|

Nie meteor, ale samolot się naświetlił, łatwo to rozpoznać po małych kropeczkach – mrugających światłach samolotu.

|

|

Iridium flara zaraz obok Jowisza (dzięki Jackowi za pomoc w oznaczeniu co to, okrzyk “Iridium flara” zapamiętam jeszcze przez jakiś czas :) ), więcej o tym zjawisku tutaj. Jako ciekawostka mogę powiedzieć, że to zdjęcie było naświetlane 180 sekund, widać już wyraźnie ślady gwiazd na niebie tzw. star trails

|

|

Trochę bardziej efekciarska obróbka, żeby nie było tak żółto na niebie

|

|

Próbka naświetlania na ISO6400, jednak już duży szum.

|

|

Widoczna Droga Mleczna? znawcą nie jestem, więc strzelam

|

|

Ostatni złapany meteor, szczęściem jeszcze zmieścił się w kadrze

|

|

A to nie meteor, najpewniej jakiś satelita bądź gwiezdny śmieć

|

|

Jak meteorów nie ma to się człowiek zaczyna nudzić i tworzyć różne cuda…

|

Perseids Meteor Shower 2010 lans 8)

|

Perseids Meteor Shower gansta squad. Soczewka już zaparowała, zdjęcia czas kończyć:

|

Po ponad 3 godzinach naświetlania, zmęczeni patrzeniem w gwiazdy, z pełnymi wilgoci pakunkami wrócili do zaświetlonego miasta. Lada moment zacznie się rozjaśniać. Padając z nóg, ciągnę do łóżka, ostatnimi resztkami sił zerkam na telefon. Wyświetlacz pokazuje “4:00″ i w tym momencie usypiam.

|


Polowanie na Perseidy – plan

|

Jak co roku, około 12 sierpnia (prawie równo z moimi urodzinami) występuje maksymalna aktywność meteorów z roju Perseidów. W tym roku warunki do obserwacji są idealne, bo księżyc jest po nowiu i nie będzie utrudniał obserwacji. Do tego pogoda jest sprzyjająca – brak chmur. Co prawda, zawsze co roku zapominam o tym wydarzeniu, ale na szczęście kochane portale fotograficzne trąbią o tym już od kilku dni. Można by w takim razie zrobić jakieś zdjęcie tego dziwnego zjawiska. A nakręcił mnie do tego artykuł “Sezon na meteory!”. Potem doczytałem jeszcze to i wystarczyło. Jak się do tego zabrać?

|

|

fot. z artykułu

MIEJSCE: Najlepiej jak najdalej od jakiegokolwiek oświetlenia. W rozświetlonym mieście szanse na zobaczenie czegokolwiek są bliskie zera. Uciekamy więc z miasta gdzieś na peryferia. My mamy ułatwione zadanie, Jędrzejów specjalnie rozświetlony nie jest, 1km od granicy miasta już jest całkowita ciemnica. W takim Krakowie chyba musiałbym porzucić takie plany, tam nawet za miastem jest jasno. Ja już doskonałe miejsce mam, ale nie zdradzę gdzie :)

SPRZĘT: Najprościej mówiąc: aparat+statyw, ale niestety tak prosto nie jest. Aparat musi mieć możliwość długiej ekspozycji tj. żeby cokolwiek zobaczyć chociaż 15sek (optymalnie 30). A żeby nie było zbyt różowo, trzeba stosować duże czułości – od 800 aż po 3200. Dlatego potrzebujemy niskoszumiącej matrycy, trybu w pełni manualnego – jednym słowem lustrzanki. Do tego trzeba dodać jasny, szerokokątny obiektyw, im jaśniejszy tym lepiej. Ja mam 17mm f/2.8, nada się. Statyw oczywiście można by zastąpić po prostu przez położenie aparatu na ziemi, ale… W nocy temperatura spadnie znacząco, możliwe, że pojawi się rosa, a nawet jeśli nie to na aparacie pojawią się kropelki cieczy. Najlepiej więc postawić wszystko na statywie, jak najdalej od ziemi w celu uniknięcia zaparowania i zaroszenia sprzętu. I jeszcze jedna ważna kwestia – zasilenie. Jak najwięcej ogniw zasilających. Noce już robią się coraz chłodniejsze, akumulatory zużywają się też szybciej. Ja na tą ewentualność także jestem przygotowany – grip z dwoma akumulatorkami powinien wystarczyć. Wszystko na statywie mojego wzrostu i o sprzęt można się nie martwić. A nawet jeśli zaparuje to zabiorę ze sobą jakiś ogień w celu ewentualnego ogrzania :)

Szybkie podsumowanie: ISO 1600, 30sek, wyłączone odszumianie, przesłona maksymalnie otwarta.

KIEDY? Najwięcej zjawisk będzie można zaobserwować w drugiej połowie nocy. Wtedy przewiduje się nawet około 100 meteorów na godzinę. Jednakże dobre warunki będą już po godzinie 24.

GDZIE PATRZEĆ? najogólniej – w niebo :) meteory będą widoczne na całym nieboskłonie. Jednak najlepsze efekty osiągniemy kierując wzrok w kierunku wschodnim pod kątem około 50-60 stopni (optymalnie o godzinie 1, dla godzin wcześniejszych kąt jest sporo mniejszy, więc i warunki gorsze)

Dla podsumowania, bardzo treściwy artykuł z optycznych

Mam nadzieję, że cokolwiek uda się złapać, a jeśli nie to trudno. Zawsze coś przedstawię, choćby jakiś backstage ;) bo sam się nie wybieram, za dużo horrorów w życiu widziałem żeby stać samemu w szczerym polu po 24…

|


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.